Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
380 postów 1456 komentarzy

Argonauta

Argo - Wszystko co chcesz jest możliwe. Patrz tylko na to, czego nie widać....

Wolne Bagno Gdańsk, czyli Werwolf - uzupełnienie nr 2

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dodałem nowe wątki, a także foto. Więcej tekstu oraz zdjęć w pdf. - już niedługo.

 

 

Dygresja:

>>W latach dziewięćdziesiątych nastąpiła fala niewyjaśnionych morderstw, min. zabójstwo Jaroszewiczów w 1992 roku.

 

Czykomunistyczny dygnitarz, premier Piotr Jaroszewicz był w posiadaniu informacji nt. WERWOLFU ?

Osobę Jaroszewicza wiąże się z pałacem w Radomierzycach (na granicy z niemcami), gdzie wraz z Jerzym Fonkowiczem i Tadeuszem Steciem jakoby wszedł w posiadanie tajnych dokumentówGłównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA).

RSHA nadzorował wywiad, czyli Reiherda Gehlena i Werwolf II oraz Werwolf I – o czym będzie dalej.

Również Steć i Fonkowicz zostali zamordowani w podobnych okolicznościach. Wszyscy trzej byli torturowani przed śmiercią.<<

 

Po rozpadzie społeczeństwo miało być gotowe do mentalnego bezapelacyjnego zaakceptowania nowej władzy – z rąk niemieckich.

 

Aby niemiecka podziemna organizacja nie została wykryta, dywersję stosowano bardzo ostrożne – w małych dawkach, ale permanentnie i powszechnie.

 

Niemieccy decydenci ulokowani w strukturach władzy skutecznie fundowali Polakom „absurdy PRL-u”. Obok zadaniowanych przez Moskwę „atrakcji” własnym sumptem utrudniano życie Polakom w dużych i drobnych sprawach.

 

W długiej perspektywie czasowej stworzono obraz polskich kadr kierowniczych jako wadliwych, niekompetentnych, zaś o Polakach w ogóle – utwierdzano przekonanie co do ich „genetycznej” niezdolności do rządzenia się samym sobą, skutecznie podtrzymując mit polnisze wirszaft.

Mit ten jest nadal propagowany (inną wersją tego mitu jest tzw. „polskie piekiełko”) przez „polityków”, „dziennikarzy”, medialnych „ekspertów” i pracowników gestapo zatrudnionych na etacie do inwigilowania i „pilnowania” internetu, stowarzyszeń, partii politycznych...

 

Główną metodą dywersji jest „mały sabotaż”.

 

 

>>Dygresja:

Wyraz: „komunistyczne” powoduje pewne pomieszanie. Może on oznaczać zarówno Rosjan, Polaków jak i Niemców, Czechów... Nie wiadomo dokładnie kogo.

Trzeba jednak zauważyć, że to w Polsce „komunistyczna nomenklatura” nie została rozliczona – w innych krajach poradzono sobie z tym problemem całkowicie lub w dużym stopniu.

 

Otóż nie komunistyczne, ale niemieckie.

 

Są to metody niemieckie, a nie komunistyczne.

Tak samo: służby są niemieckie, a nie komunistyczne. <<

 

 

Pewną ilość informacji na temat powiązań UB, SB z Gestapo podaje nam książka autorstwa Pana Stefana Dargacza, członka TOW „Gryf Pomorski”, pt.:

 

Zbrodnie polskojęzycznej grupy Gestapo przemianowanej po 1945 roku na UB w okresie okupacji niemieckiej i sowieckiej w Polsce”.(Fot. 2)

 

 

 

 

Książka ma 80 stron, zawiera, oprócz świadectw członków Gryfa Pomorskiego, kserokopie szeregu dokumentów.

 

Książkę można przeczytać (lub za darmo ściągnąć na na swój dysk) na stronie:

gryf-pomorski.pl

 

(Uwaga: nie mylić ze stroną: gryf-pomorski.prv.pl !!!!)

 

W książce autor nagminnie używa zwrotu: „polskojęzyczna grupa Gestapo” – jest to oczywiście zabieg celowy, mający charakter odtrutki na zakorzenione niewłaściwe przekonania obywatela polskiego na temat historii najnowszej.

Osobiście uważam ten zabieg za jak najbardziej właściwy i wskazany. W polskich mediach należy właśnie tak postępować – niemieckich zbrodniczych dygnitarzy, jak Forster, należy nazywać bandytami, a nie ...gauleiterem...... Postępują tak nasi wrogowie, wybielają siebie ( vide gauleiter i nie tylko ), jednocześnie sącząc kłamstwa na temat Polski i Polaków.

 

Wielką krzywdą dla nas, a jednocześnie znaczącym (choć chwilowym) zwycięstwem Werwolfu jest to, że Polak Polaka niewłaściwie posądza i traktuje.

 

Nie ma między nami wspólnoty nie dlatego, że jesteśmy indywidualistami, ale z powodu wrogiej nam propagandy obcych wywiadów.

 

Nie tylko niemieckie i rosyjskie wywiady mają na celu zniszczenie polskości i Polaków, ale też amerykańskie, angielskie, francuskie i inne.

W interesie tych państw jest słaba Polska, bo na tym ich narody i oni sami z osobna (agentura) czerpią realne finansowe profity.

Nawet Szwecja może chcieć słabej zniewolonej Polski. W końcu Szwedzi zobowiązali się oddać zrabowane w czasie potopu archiwa i biblioteki, czego dotychczas nie uczynili....

A może po prostu czekają na prawdziwych właścicieli Polski – Polaków z krwi i ducha?

 

 

Podobnym świadectwem jest artykuł„Siedziałem z gauleiterem”na stronie: Aspekt Polski (aspektpolski.pl), z marca 2012 roku.

 

Panowie Stanisław Uciński i Mieczysław Filipczak relacjonują, jak traktowano w PRL niemieckiego bandytę – Alberta Forstera – swego czasu, z ramienia Hitlera, namiestnika ziemi gdańskiej.

Według tej relacji Bolesław Bierut był nie tylko pułkownikiem NKWD, ale przede wszystkim – agentem Gestapo. Mowa jest również o Polskojęzycznej Grupie Gestapo stworzonej przez Forstera na terenie Pomorza:

 

„Wyrok śmierci na młodej sanitariuszce był nie tylko sądową zbrodnią komunistyczną, ale i nazistowską, ponieważ w składzie sędziów, którzy 3 sierpnia 1946 r. skazali "Inkę" na śmierć, był pracujący w czasie wojny w Kriminalpolizei (Kripo) niemiecki oficer Kazimierz Nizio-Narski, członek Polskojęzycznej Grupy Gestapo powołanej przez Alberta Forstera w celu całkowitej germanizacji Pomorza. Po wojnie Polskojęzyczna Grupa Gestapo została przemianowana na UB i wniknęła również do "polskiego sądownictwa" wojskowego. „

 

„Od lat badamy genezę tego paktu narodzonego w Wolnym Mieście Gdańsku w Oliwie w domu przy obecnej ulicy Piastowskiej nr 20. Dom należał wtedy do rodziny Modrowów (z Bolesławowa koło Skarszew – nazwa tej miejscowości powstała na cześć B. Bieruta – przyp. M.P.S.) Pakt zawiązany konspiracyjnie na przełomie 1935 i 1936 r. (nazwę Ribbentrop-Mołotow otrzymał dopiero w 1939 r.) Doszło już do formalnego spotkania wysokiej rangi wysłanników Hitlera i Stalina. Hitlera reprezentował Waldemar Nicolai - płk SS, doradca Hessa (zastępcy Hitlera) oraz Albert Forster - gauleiter tzw. Prowincji Gdańsk Prusy Zachodnie; Stalina natomiast - najbliższy swego czasu współpracownik Lenina - Karol Radek (prawdziwe nazwisko: Sobelson, polski Żyd z Tarnowa) oraz płk NKWD, a zarazem agent Gestapo Bolesław Bierut. „

 

Warto zaznajomić się z tym krótkim tekstem.

http://aspektpolski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5245

 

 

 

Fot. 3: Niemiecki bandyta - Albert Forster

 

 

(zdjęcie ze zbiorów NAC)

 

 

 

Forster był odpowiedzialny min. za mord w lasach piaśnickich (12 - 14 tysięcy osób, głównie przedstawicieli inteligencji polskiej), KL Stutthof (ok. 65 tys. ofiar).

 

 

Fot. 4: Mord w Piaśnicy.

 

(Zdjęcie ze strony: http://www.lesniewo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=59&Itemid=44)

 

 

Obecnie trwa mitologizacja tego niemieckiego bandyty. Niestety w powszechnym użyciu funkcjonują takie zwroty jak: gauleiter, dostojnik niemiecki itp. zamiast: zbrodniarz, bandyta.

 

Niepokojące jest to, że młodzi ludzie ekscytują się tzw. forsterówką, tj. modrzewiową leśniczówką na Wyspie Sobieszewskiej, należącą niegdyś do Forstera. Przekonuje się opinię publiczną o zabytkowych walorach tego obiektu w oderwaniu od zbrodniczej działalności kata Pomorza.

 

Pewnym wytłumaczeniem jest to, iż temat ten eksplorują głównie germanofile (polskojęzyczni niemcy? ) – aktywni uczestnicy paragermanofilskich forum internetowych:

Dawny Gdańsk,

Wolne Forum Gdańsk,

Dnazig-online, oraz czasopismo „Odkrywca”.

 

Koniecznie zobacz i sam wyciągnij wnioski:

 

http://www.forum.dawnygdansk.pl/viewtopic.php?t=598

 

 

 

 

 

Fot. 5: Słynny szpieg z Krainy Deszczowców pokazuje nam, aby zachować dyskrecję (palec na ustach). Avatar (obrazek) niejakiej Pani Izabeli Sitz – Abramowicz. Pani Abramowicz lubi używać niemieckich przedwojennych nazw (np. na swoim bloguhttp://fritzekneufahrwasser.blogspot.com/ ) podobnie jak wiele osób na ww. stronach.

Zaś na stronie:http://fotografistka-fritzek.blogspot.com/2011/06/in-your-room-ii.html#comment-form publikuje swoje zdjęcia, min. swój akt. A to dość wyjątkowe, aby fotograf prezentował siebie samego na swoich własnych zdjęciach, w dodatku na golasa... czyżby lekkiekshibicjonizm??

Czy na zdjęciu powyższym to też Pani Abramowicz we własnej, tym razem skrywanej postaci – kobieta szpieg? Kobieta dywersant?

 

A gdzie dżem z muchomorów??

 

 

 

 

 

 

Fot. 6: Blogowicze z lokalizacjiWestpreußen, Polska (!!!)

 

 

 

Jak widać na powyższym zdjęciu (zrzut ekranu) Prusy Zachodnie istnieją, a nawet mają trzech obywateli.

Po jednym z Gdańska Nowy Port,Gdyni (!!) i Torunia (!!!).

 

Niesamowite.... Toruń w West Preussen – Kopernik chyba przewraca się w grobie....

 

 

 

KOMENTARZE

  • x
    Jeden prusak w domu to jeszcze nie powód do alarmu i deratyzacji. Choć rozdeptać wypada, bo to się podobnież namnaża szybko.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej